Ostatnio dawno nic nie pisałem, ale niestety nie zajmowałem się niczym nadzwyczajnym, ciekawym czy ambitnym. Dzisiaj też nie będzie o niczym ambitnym (dla większości też o niczym ciekawym), ale być może niektórym ułatwi to pracę.
Niestety, jako że zajmuję się jednym podprojektem samodzielnie, to na mnie trafiła żmudna robota z generowaniem PDF’ów. A żeby nie było zbyt łatwo, to PDF”y muszą być wygenerowane na formularzu dostarczonym przez zewnętrzną instytucję w identycznym układzie. Słowem, trzeba nanieść masę różnych tekstów, ticków itp. w ściśle określone miejsca na skanie formularza. Jak to nazywa współpracownik – gra w statki

